1 września…..
Jakimś cudem pierwszy dzień szkoły zbiega się z kolejną rocznicą wybuchu wojny. Coś jest na rzeczy. Wspominacie miło szkołę? Ja mam uczucia ambiwalentne. Jakich nauczycieli wspominacie najlepiej? Kto z nich wywarł na was realny wpływ i czego was nauczył? Pewnie powiecie teraz „pan od fizyki, kiedy wyjaśnił mi prawo ciążenia to nie spałem tydzień, i całkowicie to zmieniło moje życie…. Na lepsze na dodatek…” … Nie było tak? Czyli kto to był? W moim przypadku byli to ludzie, którzy traktowali mnie z szacunkiem, słuchali tego co mówiłem, okazywali swoje zaufanie, powierzając mi coraz to nowsze zadania. Stasiu Bursztyński, Pani Borowik…. miałem spory fart. okazali mi emocje których wcześniej nie znałem. To nie była nawet sympatia. Po prostu, nie traktowali mnie z góry. Wtedy nie było to takie oczywiste, bo przecież dzieci i ryby głosu nie miały… Minęło sporo lat…. Oni zostali w moim sercu. Jak i cała klasa… pierwsza lekcja relacji międzyludzkich. często cholernie ciężka. ludzie nie rozumieli mnie… nie tolerowali niczego co nie pasowało do idealnego wizerunku małomiczanina. więc początki wspominam średnio. potem było zajebiście.
wracając do tematu…. minęło parę chwil, mamy dzieci… w relacjach z ludźmi często stajemy w roli ekspertów, nie ma to znaczenia czy są to nasze dzieci czy znajomi….. wygłaszamy swoje zdanie…. niezachwianie pewne…kiedy adwersarz próbuje coś wtrącić, pada sakramentalne „przepraszam że ci przerwę”… najważniejsze staje się wygłoszenie swojej tezy… przekazanie tej niesamowitej mądrości bez której druga strona błądzi jak dziecko we mgle,… nie ma znaczenie już szacunek dla drugiej strony. nie ma znaczenia fakt, że ta cenna wiedza odbije się jak groch od ściany, masz rację i zapominając o rozmówcy, chcesz żeby to zdanie wybrzmiało….
Żyjemy w epoce chrześcijaństwa… Jezus , kiedy go o coś pytali, najczęściej zadawał pytanie. W ten sposób każdy sam mógł znaleźć odpowiedź. Wtedy zostawała im nie tylko w głowie, ale i w sercu. Każdy czół się komfortowo. nikt nie wychodził na głupka. Nauczyciele których wspominamy również sprawiali , że nikt nie czół się źle. Właściwie wypowiedziane słowo, również w odpowiednim czasie, jest , jak mawiał Salomon, jak złote jabłko na srebrnej tacy…. Co jest ważniejsze, twoje Ego czy pokazanie się w roli mędrca….
A może spojrzeć na sprawę inaczej…..Jesteśmy poszukiwaczami prawdy, ty i twoje dziecko…. stawiając mu pytania poznajesz jego punkt widzenia,(to często jest ważniejsze niż cel rozmowy)…. w dodatku wysłuchując innego sposobu myślenia, masz bezcenną szansę na zweryfikowanie swojego punktu widzenia, potwierdzenia lub zweryfikowania…. gdyby tylko odsunąć na bok swoje rozbujane Ego… Oczywiście jest masa spraw, w których dyskusja jest wręcz drażniąca, jednak w ostatecznym rachunku…. jednak, w większości przypadków, warto wysłuchać całkiem nowego sposobu myślenia. jeśli cofnąć się krok w tył, może okazać się, że po tej rozmowie jesteś bogatszy… nigdy nie wiadomo, nie dowiesz się jeśli nie wysłuchasz…
Dodaj komentarz