niedzielne śniadanie
Żeby życie było fajne, warto się nim cieszyć. Coś czasem odpalić. Jak na wykresie EKG. Jeśli tam jest ciągła linia prosta, to znaczy że nie żyjesz. Stabilizacja sama w sobie jest bardzo cenna i wręcz niezbędna. Często stanowi podstawę życia, gwarancję zdrowia psychicznego itp…. Anglicy powiadają jednak „zatrzymaj się by powąchać róże” … jak już oni mają jakieś przyłowie, to warto się nad nim pochylić…. Bez względu na stan posiadania, status społeczny i te wszystkie inne czynniki które sprawiły że jesteś tu gdzie jesteś, zawsze, ale to zawsze, jest kilka przyjemności które są w zasięgu ręki…. od tych podstawowych typu szklanka wody, widok chmur, zapach powietrza, widok przed tobą po bardziej wyrafinowane przyjemności które wymagają jakiejkolwiek formy aktywności takie jak jakaś forma sexu, lub np. posiłek. Umiejętność doceniania tych smaczków jest kluczowa dla jakości życia. Pamiętam jak mój dzienny budżet był tak niski, że pozwalał na zakup suchej bułki. nawet nie tej słodkiej, tylko zwykłej, najtańszej. zanim ją pożarłem, wąchałem długo. smakowałem każdy kęs jak bym miał przed sobą jeszcze doskonały ser, schłodzoną butelkę białego wina i siedział na trawniku w Paryżu z widokiem na wierzę Eifla. Rzeczywistość skopała mnie wtedy do granic człowieczeństwa, Widok na Wałbrzych lat dziewięćdziesiątych…. Niemniej te drobne przyjemności które potrafiłem odnaleźć w codzienności , sprawiły że dotrwałem do dni znacznie lepszych…. Kłopot w tym, że jeśli nie nauczyłeś się tego w czasach dostatku, to kiedy przyjdzie bieda, zwyczajnie się załamiesz. Studnię kopie się przed pożarem…. No więc (wiem, wiem co chcesz teraz napisać, pani od polskiego właśnie spadła zemdlona na glebę) zrobiłem w tą niedzielę przepyszne naleśniki… Podaję razem z przepisem, bo choć prawdopodobnie z niego nie skorzystasz, to ja i tak lubię o tym mówić….. Najsamprzód ciasto! szklanka mleka, trzy lub więcej jaj, pół szklanki mąki pszennej łyżka soli koniecznie, łyżka cukru i olejek waniliowy. Mieszu mieszu, i odstawiamy ciasto na jakiś czas… minimum pół godziny. Mąka musi się dobrze namoczyć. ciasto ma być rzadkie…. Teraz sos…. w normalnych warunkach wlał bym do rondelka ćwierć szklanki whiskey… dosypał bązowego cukru trochę owoców, podpalił ,poczekał aż się wypali….a potem dusił aż do uzyskania gładkiej glazury . Tym razem użyłem octu balsamicznego z modeny, cukier owoce i bez podpalania, poprostu na delikatnym ogniu redukowałem aż do wspomnianego efektu. nie było by błędem dodać tam np. gwiazdkę anyżu laskę wanilii lub kardamon…. ale ja bardzo się śpieszyłem. Ser banalnie…. Ciut śmietany, wgniecione banany cukier wanilia….. Ciasto jest rzadkie więc kluczowa jest temperatura ognia. Muszą być na razie bladzieńkie więc ogień słaby, ale na tyle mocny by ciasto nie pochłonęło tłuszczu…. Ponoć pierwszy naleśnik jest jak pierwsza żona, taki trochę na próbę…. czasem wyjdzie, ale raczej rzadko się to udaje. za drugim razem zresztą też… ale przecież nie o to chodzi żeby przez złe kobiety rezygnować z naleśników….wracając do tematu, tego pierwszego i tak go zjadam…. taki przywilej kucharza… następnie idzie ser i składam w kopertę, takie trójkąty wychodzą, no i punkt kulminacyjny. Duża ilość masła (koniecznie masło) na patelni, koperty wchodzą wszystkie cztery i doprowadzamy do złotego koloru … mają być chrupkie z zewnątrz a idealnie puszyste wewnątrz. Podanie proste… glazura, naleśnik, świeże owoce, gałka lodów waniliowych, listek mięty i masz ustawiony tydzień ! Potegowało cię! Pewnie teraz powiesz… Tyle roboty żeby pobzykać!…. no właśnie nie…. oczywiście możesz to robić z takich pobudek, i zapewne z sukcesem…. Czego wam wszystkim życzę, …. w tym przypadku jak i w każdym innym robisz to żeby cieszyć się życiem…. komponujesz smaki, nie po to żeby pokazać jaki jesteś wspaniały,…. jesteś i tak, nie potrzeba tego manifestować… nie robisz tego żeby zyskać czyjąś wdzięczność…. zyskasz ją i tak, ale to w ogóle nie jest celem. licząc na nią, prędzej czy później zyskasz rozczarowanie… Bo partnerka za słabo ją okaże, nie w taki sposób jak byś chciał, a już na pewno zechce ci przekazać chochlę i wrobi cię w gotowanie na resztę życia….. Więc o cholerę? Po to, żeby cieszyć się tą chwilą, tym cudownym smakiem owoców i strukturą naleśnika… Zrobisz to żeby poczuć radość tworzenia. Jeżeli masz się z kim tym podzielić to zajebiśćie, jeśli nie… to nikt nie będzie narzekał że zasyfiłeś kuchnie i też dobrze! W każdej opcji, ten wysiłek sprawi że ten dzień oddzieli się od innych, że tygodnie nie przeciekną przez palce w tym koszmarnym tempie w jakim ucieka nam życie… to tylko jedna z tysięcy drobnych chwil na które składa się życie. Kontrapunkt dla całego tygodnia… większość obrazów składa się z trzech elementów…. tła… motywu przewodniego….oraz drobnego smaczka, kontrapunktu , łatwego do przegapienia flirtu z całą kompozycją. ale to właśnie ten smaczek sprawia że obraz jest warty krocie…..

Dodaj komentarz